Tym pysznym przepisem spróbuję choć trochę nadrobić zaległości na blogu. A że jest krótki, to może uda się go opublikować zanim syn skończy oglądać smerfy i będzie domagał się mojej uwagi:)
Nazwa kotletów to gołąbki, choć daleko im do tradycyjnych zawijańców. Jednak smak i szybkość wykonania biją te klasyczne na głowę. Wiem, co mówię, bo tradycyjne gołąbki z mięsem i ryżem to moja ulubiona potrawa. Te jednak są zdrowsze, lżejsze, treściwsze, o wiele prostsze i mniej czasochłonne. A więc do dzieła.
SKŁADNIKI:
0.5 kg mięsa mielonego (u mnie był to indyk)
ok 200-300 g (u mnie mrożonych) brokułów
pół cebuli
ok 3 łyżki zmielonych płatków owsianych lub bułki tartej
1 jajo
opcjonalnie : bulion oraz koncentrat pomidorowy na sos
(może być też inny sos)
WYKONANIE:
Brokuły gotujemy (najlepiej na parze), ostygnięte gnieciemy widelcem. Dodajemy mięso, jajo, przyprawy, usmażoną cebulkę oraz zblendowane płatki lub bułkę, ewentualnie mąkę. Wszystko mieszamy, formujemy małe kotlety i smażymy. (lepiej się formuje kotlety mokrymi rękami). W tym czasie gotujemy bulion, dodajemy koncentrat pomidorowy, przyprawy i robimy sos. Dodajemy do sosu kotlety, dusimy przez chwilę razem i gotowe.
Można zajadać z surówką lub/i ziemniakami. Pycha!

To ostatni hit wszelkich, niezapowiedzianych i robionych na szybko imprez. Robi się ją błyskawicznie i smakuje wszystkim bez wyjątku. Posmakowanie jej grozi wręcz uzależnieniem. A do tego taka prosta, jest po prostu idealna. Spróbujcie, nie pożałujecie.





